Początek 2026 r. przynosi dalszy wzrost cen mieszkań, mimo wyraźnego schłodzenia popytu. W styczniu i lutym średnia cena mkw w największych polskich miastach przekroczyła 14,2 tys. zł, notując miesięczny wzrost rzędu 0,88–1%. Deweloperzy coraz częściej podnoszą cenniki, ale jednocześnie zostawiane jest pole do negocjacji przy lokalach sprzedających się wolniej. Dodatkowo na statystyki wpływa wprowadzanie do oferty nowych, wyjątkowo drogich mieszkań.
Rząd zapowiada, że ukróci jeden z procederów patodeweloperki – budowę mikrokawalerek pod przykrywką hoteli. Chce uzyskać ten efekt, uszczelniając przepisy. Czy wkrótce nie będzie już można budować 12-metrowych „apartamentów inwestycyjnych”?
Raport Otodom z cyklu „Szczęśliwy dom” przybliża nam kwestię znaczenia bezpieczeństwa w miejscu zamieszkania. Według badania prawie połowa mieszkańców Polski przed przeprowadzką sprawdza jego poziom w okolicy. Kwestia ta okazuje się ważniejsza niż dostępność usług, a nawet cena nieruchomości.
Zdaniem wielu analityków wzrosty cen mieszkań dotarły do granicy, której nie przekroczą. Pierwsze wyraźne spadki stawek w sektorze mieszkaniowym widać szczególnie w dużych miastach. Bardzo możliwe, że trend ten będzie się rozszerzał na kolejne rynki lokalne. Mimo zmian w dynamice rynku nieruchomości w sektorze premium wysokie ceny utrzymują się od dłuższego czasu. Właśnie dlatego tą częścią rynku powinni zainteresować się inwestorzy, którzy obawiają się strat w wartości swojego lokum.
Osoby poszukujące mieszkania zwracają uwagę m.in. na jego lokalizację, metraż, piętro, a także stan techniczny. Dla wielu kupujących to wręcz priorytet. Część z nich chce jak najszybciej wprowadzić się do lokalu, dlatego zależy im, aby wymagał co najwyżej odświeżenia. Z drugiej strony są i tacy nabywcy, którzy celują w lokale do generalnego remontu, w atrakcyjnej cenie. Czy warto podnieść standard nieruchomości, aby sprzedawać drożej?
